Carpe diem

Żyj tu i teraz. Nie myśl o tym co będzie, co było. Co cię czeka… albo i nie czeka. Chwytaj dzień, ciesz się tym co masz, co TU i TERAZ. Nie myśl co by było gdyby, nie zadręczaj się tym, na co nie masz wpływu, albo co mogłeś/aś zrobić. Weź przykład z… psa!

Całe życie czekamy na COŚ. Czekamy, czekamy i czekamy… Czasami nie możemy się doczekać naszego wyjazdu, urlopu, wakacji, oceny z egzaminu, czegoś, czego bardzo pragniemy. Nie zauważamy, że właśnie nasze ŻYCIE przelatuje nam przez palce. Ten czas, który straciliśmy na czekaniu, już nie powróci. A co na to pies? Pies cieszy się tym, co jest TU i TERAZ. Żyje z dnia na dzień, nie wybiega w przyszłość, nie analizuje. Dla niego każdy spacer jest tym najbardziej wyczekanym, każdy posiłek najbardziej smaczny, każda zabawa z właścicielem tą najlepszą, a każde spotkanie z PSIjacielem najradośniejsze. Tak, jakby innego miało już nie być. On nie zastanawia się „co będzie jutro, za tydzień, za dwa, za miesiąc, za rok”. Żyje tak, jakby każdy dzień był ostatnim. Przypomnij sobie, jak wracasz do domu ze sklepu, ze szkoły, z pracy, z uczelni, ze spotkania ze znajomymi. Nie ważne ile cię nie było – 15 minut, godzinę, trzy godziny, cały dzień… Cieszy się tak samo, jakby nie widział cię przez rok! :-)

Każdy chciałby zatrzymać czas, a czasami nawet go cofnąć. Tego niestety się nie da, ale… spójrzmy na swoje futrzaki. Zobaczmy w nich naszego prywatnego Mistrza, który uczy nas jak żyć pełnią życia, nie martwiąc się na zapas o coś, czego nie jesteśmy pewni. To właśnie psy codziennie uświadamiają nam, że to co mamy dane raz, to nasze własne ŻYCIE. To właśnie ten czas, ten moment, który możemy wykorzystać (a raczej powinniśmy wykorzystać). I wyjść na spacer z naszym pieskiem, pogłaskać go za uchem, przytulić się do niego, pobawić się z nim. Wyluzować. I powiedzieć mu do ucha „fajnie, że jesteś” ;-) On zrozumie. Bo codziennie pokazuje ci, że życie to taka chwila ulotna. To coś, czego nie możemy dotknąć, ale możemy poczuć na własnej skórze. Żyjąc tak, by każdy dzień był niezapomniany (i spędzony razem ze swoim futrzastym przyjacielem). ;-) 


Człowiek przeważnie planuje, rozmyśla, kombinuje, zastanawia się nad wieloma sprawami (cóż, tego chyba nie zmienimy…). A pies? On się cieszy, że jesteś. Po prostu. Słucha cię każdego dnia, oczekuje twojego powrotu do domu… Bo wie, że jutro (jeśli nadejdzie), to będzie jutro. A dzisiaj jest dzisiaj. Kto wie, czy znowu nie nadejdzie legendarny koniec świata? ;-)

Zrobiło się trochę melancholijnie… :-) Może dlatego, że dzisiaj pierwszy dzień jesieni. I pogoda jaka jest, każdy widzi. Jednak mimo to, nie dajmy się jesiennej chandrze. Nie pozwólmy, by życie przeciekało nam przez palce i nie tłumaczmy naszego lenia złą pogodą, deszczem, pluchą czy czymkolwiek innym. ;-) Bądźmy aktywni, nawet gdy pogoda nie do końca sprzyja temu, by wyściubić nos poza cieplutki, polarowy koc. Weźmy przykład z naszych zwierzaków. Wstając z łóżka uśmiechnij się, przytul swoje Futro i weź je na spacer. Doceń to, że masz przy sobie najwspanialszego przyjaciela na czterech łapach. I pamiętaj, żyj TU i TERAZ, bo wszystkie chwile są ulotne! :-) Po prostu carpe diem

Czasami tak sobie myślę, że dobrze jest być psem!

Komentarze

  1. Masz sporą rację w tym, co mówisz - psy są świetnym wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o życiowy entuzjazm (choć oczywiście nie wszystkie). Sama potrafię zmarnować cały dzień mówiąc sobie, że "Nie dzisiaj", "Jutro przecież też jest dzień", "Tak, tak, jutro już na pewno to zrobię!". Trudno mi wierzyć, że są ludzie, którzy nigdy nie tracą motywacji (a jeśli są, chciałabym być kimś takim), ale prawda jest taka, że wieczne odkładanie na później sprawia, że summa summarum czuję się dużo gorzej niż wtedy, gdy robię coś trochę "pod przymusem". Zwykle bardzo się cieszę, kiedy przy okazji kiepskiego dnia uda mi się jednak zażegnać konflikt wewnętrzny i wyjść na długi spacer. Często pomaga to zająć głowę czymś innym, niż codzienne problemy, szczególnie, jeśli mamy wymagającego psa, który nie pozwala myśleć o głupotach (mój na przykład bardzo pomaga w ustaleniu priorytetów) ;) W tym wszystkim ważnym jest właśnie, by nie zapominać, że cenna jest każda chwila spędzana z naszymi zwierzakami, bo czasami zbyt późno orientujemy się, jak często wmawialiśmy sobie, że wszystko można zrobić kiedy indziej.
    PS mam równie melancholijny nastrój w tym momencie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, ta pogoda chyba tak na nas wpływa :) I dlatego zazdroszczę psom tego entuzjazmu :) Przyznam, że też czasami mam ogromny problem z motywacją (tak jak piszesz, ludzi cały czas zmotywowanych chyba brak). Ostatnio tak miałam, że pies się dosłownie nudził, a ja odkładałam pracę i zabawę z nim jak najdłużej się dało. Koniec końców, na dobre nam wyszły wspólne harce.
      Podniosłaś mnie na duchu, przynajmniej widzę, że nie tylko ja się czasami "poddaje", "nic mi się nie chce" i zmuszam się do wyjścia na spacer. Bez wględu na pogodę ;)

      Usuń
  2. Jak przeczytałem wpis to pierwsza myśl, która mi się nasunęła to ''coachowe pierdolenie'' - serio :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie, to nie było celem tego wpisu :D Bo mi do coachingu daleko :D

      Usuń
  3. Święta prawda, masz ogromną rację. W trakcie czytania wzruszyłam się, gdyż notka ta skojarzyła mi się z przemijaniem. I właśnie zdałam sobie sprawę, że zmarnowałam dzisiejszy dzień. Kolejny dzień życia, który już nie wróci. Lenistwo, odpoczynek po tygodniu pracy, kiepskie samopoczucie... I co z tego? Masz rację, życie z psem daje ogromną satysfakcję, uczy co ważne, że liczy się chwila. Sprawia, że chce się ruszyć tyłek z miejsca i iść do przodu, zaczynając od spaceru:) Wiem, jak to jest kiedy wracam po paru dniach do domu i ta kudłata trójkolorowa istota skacze i szczeka z taką ogromną radością, aż chce się żyć! (Pomimo, że szczeka tak wysokimi tonami aż uszy pękają.) Przynosi zabawki i cieszy się, że znowu mnie widzi. Tak, tak, wiem o czym piszesz. Moja futrzasta mała istotka aktualnie śpi w klatce na biurku i pomimo, że śpi za dnia i budzi się w nocy to daje mi także ogromną radość kiedy wita mnie podchodząc do drzwiczek klatki gdy tylko się obudzi a ja wejdę do pokoju. Wiesz o czym mówię :) To takie "carpe diem" na mniejszą skalę ale zgadzam się z Tobą w stu procentach. I biorę sobie Twoją notkę do serca jako mantrę. Będę do niej wracać bo warto:) J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że komuś to "wpadło" do serca i zostanie tam na dłużej. :-) Małe też jest piękne, a każdy ma takie zwierzątko, na jakie może sobie pozwolić.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty